Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niehafcikowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niehafcikowo. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 23 września 2012

Notka na bogato ;)

No, w końcu mam coś ciekawego do napisania ;P

Po pierwsze - zameczek postępuje. Całkiem ładnie już idzie. Myślę, że niedługo zacznę backstitche :)



Całość prezentuje się tak:


Już końcówka :)

Pewnie wiecie, że jestem książkomaniaczką. I tak skorzystałam z magicznej promocji w Empiku, gdzie biorąc trzy książki płacisz tylko za dwie :D Tak stałam się posiadaczką tego zbiorku:


"Wampir z M-3" już prawie przeczytany :D Dzisiaj jeszcze chyba zacznę czytać "Niucha". Długo się na niego czaiłam :) Jak portfel dopisze to jeszcze jeden komplecik sobie zakupię, bo dzięki promocji te książki wychodzą taniej niż na Allegro :D Muszę powoli gromadzić całą serię Świata Dysku. Już kupę lat temu sobie to obiecałam. Uwielbiam Pratchetta :)

Do Ani z Lawendowej Krainy Robótek dotarła moja paczuszka candyzowana, zatem mogę pokazać, cóż się w niej znalazło :)


Jak widać: skrzyneczka, zestaw dziesięciu cieniowanych mulin, aplikacje z kwiatkami, szpilki, trzy zestawy naklejek filcowych, stempelki, świeczki lawendowe, saszetka pachnąca lawendą, pachnący lakier do paznokci, moja ulubiona herbatka - na jesienne wieczory i coś na osłodzenie życia :)
Mam nadzieję, że zwyciężczyni podoba się upominek :)
Jej notkę na temat paczuszki przeczytacie tutaj :)

A teraz śmiagam wyszywać. Na osłodę dnia - pyszczek mojego ciekawskiego Reksia :)


Tulam ciepło! :)))

środa, 12 września 2012

Paplaniny trochę, czyli postanowienia przednoworoczne ;)

Ech. Pewnie już zdążyliście zauważyć, że jakoś mało zapału mam do prowadzenia bloga. Zatem postanowiłam coś publicznie obiecać. A jak nie dotrzymam słowa to możecie mnie zlinczować ;P

1. Obiecuję wstawiać co najmniej jedną notkę na tydzień.
2. Obiecuję regularnie odwiedzać i, w napadach weny, komentować Wasze blogi. Przecież tyle tam cudowności!
3. Zacznę odpisywać na komentarze. Wiem, jestem ignorantką... A raczej zwyczajnie mi się nie chce. Ale będę, obiecuję!
4. Zorganizuję kolejne candy. Niebawem.
5. Skupię się troszkę na wyszywaniu ;)

A tak poza tym, to chyba nie przedstawiałam Wam Belzebuba, zwanego Bubusiem ;P
Taki czworonożny, niemal czarny, kocurek. Chorowity żarłoczek.


Czyli teraz ferajna składa się z:
dwóch szczurków - Larva i Umbra (czyli Zjawa i Zmora)
dwóch piesków - Nusi i Reksia
kota - Belzebubusia
żaby i rybki - bezimiennych.

W planach jaszczurka jakaś. Gekon. Płaczący. Mrrr.
Tylko czym ja go będę karmić?!

No, ale wracając do tematów organizacyjnych.
Chwaliłam się już, że wracam do szkoły. Kosmetyka, wizaż, stylizacja.
Prawdopodobnie, aby móc oceniać swoje postępy, założę bloga kosmetycznego.
Tylko pozostaje pytanie - czy będę miała do niego jakikolwiek zapał? ;P
Nic to, kończę truć i życzę miłego dnia :)

poniedziałek, 19 grudnia 2011

break

Niewiele osób wie, jak ciężko jest udawać, że jest dobrze, gdy wcale tak nie jest.
Gdy każde zamyślone spojrzenie tłumaczysz przemęczeniem, a bezsenność nieustającą pełnią. Gdy ciągłe zniechęcenie przypisujesz niedospaniu, a za wszechogarniający smutek obwiniasz pogodę.
Są dni, gdy nie chcesz pomocy. Gdy ból dodaje sił, czyni lepszym. Krystalizuje duszę, spaja rozbiegane myśli.
Wydaje się, że jest dobrze.
Wydaje się.
Wystarczy jedna rzecz. Jeden maleńki szczegół. Wystarczy niesforne ziarenko piasku, aby runął cały zamek. Delikatny powiew wiatru, aby padł kolejny domek z kart.

Uśmiecham się sennie, przecierając mokre policzki.
Łudzę się, że cokolwiek ma sens.
Łudzę się, że mam rację.
Łudzę się, że warto żyć.

Może w końcu odnajdę siłę i chęci, aby tu powrócić na stałe.
Na razie muszę posklejać stertę szkła w spokojne życie.
Tylko czemu te drobiny mają tak ostre krawędzie?
Dlaczego znowu krwawię?

...nie wiem już nic



Elemental Cosmos:

sobota, 1 października 2011

Macie przechlapane ;P

Nie od dzisiaj wiadomo, że lisy to psuje pospolite. I tak też swoją klawiaturę popsułam jakieś pół roku temu, gdy niechybnie była spadła na podłogę, zacinając sobie przy tym na stałe lewą stronę klawiszy. Pisanie było udręką, to też odwykłam od kominikatorów, fejsbuków, a pisanie notek ograniczałam do minimum, gdyż męka to była nieziemska. Do tego często owy klawiatur robił mi gruch o podlogę w związku z za krótkim kablem. Łapiąc go zwykle przypadkiem naciskałam magiczny klawisz "power". Pewnie domyślacie się, jak to się zwykle kończyło.
Ale od dzisiaj koniec z męczarniami!
Zainwestowałam w prześliczną klawiaturę z równie piękną myszunią.
I siedzę sobie teraz 2 metry od monitora. I kabli zupełny brak!
Ha!
Toż to raj!
Do wizji raju dorzuca się również nowy telefon.
Samsung Chat 350.
Oj oj, Lis uwielbia sliderki z pełną klawiaturą qwerty. Można pisać, spamować, męczyć, dręczyć i Bogowie jedni wiedzą tylko, co jeszcze.
A on dodatkowo jest taki malutki, taki śliczny, słodki i w ogóle naj naj naj! No. To koniec chwalenia się zakupami. Czas pochwalić się postępami ;)



Lisia Dyplomacja mnie wsysa niesamowicie!
W przeciwieństwie do tłoczenia czerni na myśliwych ;)

wtorek, 19 lipca 2011

MAM!!!

Dzisiaj notka buziakowa.
Tadzieuszko, BUZI!



Szykujcie się na żabi pogrom! :D

Podziękowania również dla wszystkich kobitek, które dołączyły się do poszukiwań.
Ze szczególnym wskazaniem na Bogusię, która... stworzyła sama wzór żabek :D
Dziękuję, jesteście KOCHANE!

A jutro lub pojutrze notka zakupowa ;)
Duzio mulinek!

niedziela, 3 lipca 2011

Awaria

No niestety mała awaria ładowarki akumulatorków. A pawie skończone, Oktaryn też, zabieram sie powoli za nowy haft. A nie jest lekko, bo mam do wyboru dużo wzorów. Jakieś 7GB. Plus kilka gazetek w wersji "rzeczywistej".
Ale motywem przewodnim są nici, które dostałam od ojczulka ;) Ponad 70 niteczek, każda w innym kolorze :D Dominują tam różne odcienie morskiego błękitu, szarości, beżu i brudnych róży, więc mam ochotę (ogromną!) z nich skorzystać ;) Waham się między kotkami na plaży, młodymi wilczkami, pyszczkiem wilka, storczykiem, a blackworkowym kotkiem (którego prędzej czy później i tak wyszyję, o!). Ale mam dziwne przeczucie, że wygra coś wilczego ;)


Zaktualizowałam nieco linki do blogów. I coraz bardziej pociąga mnie...
Scrapowanie. No spójrzcie tylko na to poniżej:






Powoli zatracam się w poczuciu absolutnego beztalencia... o.O


Pozdrawiam ciepło. I, obiecuję, w końcu uda mi się naładować akumulatorki ;)

niedziela, 19 czerwca 2011

Niedzielne popołudnie

Niedzielne popołudnia mają jakąś dziwną moc w sobie. Niby popołudnie jak popołudnie, a wieczór jak wieczór. Ale to w niedziele nastaje delikatne przebijanie się promieni zachodzącego słońca przez połać wielu warstw okno-ozdabiaczy. W niedzielę wygląda to zupełnie inaczej.
I tak, konsekwentnie, rozdzielam sobie czas wolny między kłucie szmatki igłami zaprzężonymi w kolorowe niteczki, a zatapianiem się w nieistniejących światach słów pisanych.
Półlitrowy kubek, wypełniony po brzegi wyśmienitą mieszanką orzechowej herbaty, cukru wanilinowego oraz mleka, kusi. Gorący, pokrzepiający napój rozlewa się po wnętrzu lisicy, jeszcze bardziej poprawiając jej humor. W przerwie od zerkania zza szkieł drugiej pary oczu zanurza się w myślach. Wędruje w okolicach, które jeszcze bardziej rozgrzewają ją od środka. Po chwili wraca do rzeczywistości, tylko po to, by zanurzyć się znów w słowach lub feerii barwnych nitek.
I tak sobie myśli, niezobowiązująco, że jest szczęśliwa. Chyba.
Możliwe. Bardzo.
Sporo atrybutów tego dowodzi.
Np. niegasnący uśmiech, taneczny krok, melodie wciąż błąkające się po ustach.

A skąd nagła zmiana formatu wpisu?
Owy wypadek przy blogowaniu sponsoruje aparat. A dokładniej akumulatorki. Padnięte.
Wyssane.
A lisicy szkoda pięknego, niedzielnego popołudnia na szukanie ładowarki.
Ale drugi paw już prawie skończony ;)