Pokazywanie postów oznaczonych etykietą TUSAL. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą TUSAL. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 marca 2012

Wciąż się tli wiary płomień...

Uf uf uf. Cóż to za czas! Czasy, gdy czasu brak. Niezbyt była nawet okazja wrzucić wcześniej zdjęcie słoiczka niteczkowego. Ale... ale teraz mam chwilę. I upajam zmysly muzyką, kawą i... świętym spokojem. Aż do chwili, gdy pralka skończy wirowanie i będzie trzeba znów ruszyć swoje cztery litery do pracy.

No. Ale nie narzekać, tylko wrzucać :)


Dużo czerwieni poróżyczkowej :)
Chciałabym Wam serdecznie podziękować za tyle miłych opinii na ich temat. Niesamowicie mnie one radują :)

A teraz premiera nowego hafciku - oto i Peonie w Wazonie! ;)


Wiem, nie widać ;P
Peonie troszkę poczekają, bo mam wybitnie dosyć zielsków. Na jakiś czas wracam do blackworków, a dokładniej do Blackworkowego Domku. Trzeba się odstresować nieco ;)




"W odurzeniu ciągły sen, bo nic nie boli
Coś od środka zmienia ją wbrew jej woli
Przeć do końca? Otrzeć łzy? I nic więcej?

Gdy brak słów wsłuchaj się w jej małe serce

A teraz śnij słodko i niech się stanie

Odchodzi ból szybko i tak zostaje
W powodzi łez wciąż się tli wiary płomień

Bez niego nic, zupełnie nic nie możesz"

poniedziałek, 26 grudnia 2011

Ho Ho Ho!

Święta chylą się ku końcowi. A Lisic siedzi i dłubie w kanwie. Lubi ten stan błogosławionego nicnierobienia. Słodkie to. I dziko przyjemne :)

Niestety awaria komputera uniemożliwiła mi dodanie TUSALowego zdjęcia w zeszłym miesiącu. Jednak w tym nic mnie nie powstrzyma!
Niteczek przybyło od groma. Nawet nie sądziłam, że tak szybko i tak dużo ich się namnoży :)


Tadadaaa!
Pojawiło się pierwsze postanowienie noworoczne :) Każdego dziewiątego dnia miesiąca będę wrzucać nowe zdjęcie słoiczka :) Jakieś to takie miłe widzieć, że jednak COŚ się robi :)

A co do robienia: różyczki rosną!


Zdjęcie nieaktualne już. Chociaż dzisiaj robione. Listków już całkiem sporo przybyło ;)

Pozdrawiam serdecznie i życzę udanej końcówki Świąt :)
Widzimy się niebawem!

środa, 26 października 2011

TUSAL 2011 - październik

Ha! Długo mi się nie chciało, tudzież nie było napełnionych akumulatorków, tudzież światło było nie takie, lub chociaż internet padł. Ale nie lenię się, wbrew pozorom.
Mozolnie męczę tło w Sprytnych Myśliwych. A gdy tego nie robię to wyszywam pentagramik ;)

Nastał 26 października. Zatem czas pochwalić się niteczkami :)


A Elemental Cosmos wygląda już dosyć okazale ;)


Obiecałam, że publicznie obiecam coś.
No to obiecuję:
Obiecuję, że postaram się częściej tu pisywać, zdjęciować i takie tam.
I nie będę się wykręcać brakiem czasu - na przyjemności zawsze trzeba znaleźć czas! ;)

Pozdrawiam ciepło :)

środa, 28 września 2011

2nd New Moon ;)

No. Jakoś zmusiłam aparat do współpracy.
Obyło się, na szczęście, bez ofiar (chociaż było blisko).

W tej zabawie fajne jest to, że gołym okiem widać, co ostatnio się wyszywa ;) U mnie w ostatnich warstwach wyraźnie dominują rudości i czerń - dowód na to, że uparcie pracuję nad lisami :)



 A co do lisów.
Wczoraj ukończyłam wyszywanie pyszczków. Zostało mi już tylko tło do wykończenia :)


Jestem przeogromnie z siebie dumna.
A jak zrobię tę czarną plamę w tle to już całkiem będę przedumniasta z siebie ;P

Wybrałam wzór, który będę wyszywać jako następny :) Tylko trzeba mulinkę kupić...

wtorek, 27 września 2011

Złośliwość rzeczy martwych

Akurat dzisiaj, w dzień nowiu, musiały paść mi akumulatorki w aparacie. Wszystkie 8 na raz...
...zatem zdjęcia TUSALowe wrzucę jutro. Łącznie z postępami w lisach. A są niemałe ;)
Pozdrawiam!

poniedziałek, 29 sierpnia 2011

1st New Moon

No i stało się. Nadszedł wyczekiwany Pierwszy Nów!
Jakże to mrocznie brzmi...
Niestety na wieczko dalej czasu nie znalazłam, ale... Ale słoiczko-buteleczka jest. I to już całkiem przyjemnie zapełniona ;)



A tak, przy okazji, pochwalę się niewielkimi postępami ;)

Świnki:
Już na prawdę niewiele do wyszycia mi tu zostało ;)

Myśliwi:
Czerń w tle rośnie!

Pozdrawiam ciepło :)

PS. Z okazji nadchodzącej jesieni zmieniłam szablon.
Ach, jak ja kocham wrzesień!
Niewyobrażalnie wręcz.
Ciepły wiatr grający wśród złocących się liści niczym wytrawny muzyk na ukochanym instrumencie.
Wieczorami deszcz siecze zbolałe liście bezlitosnymi strugami wody oraz lodowymi kryształami, które jak diamenty lśnią w blasku księżyca. Świat przybiera swe najstrojniejsze szaty - roziskrzone złoto łączy ze szlachetną czerwienią rubinu (tak, to kolor moich włosów!), dobierając odcienie liści tak, aby współgrały z ciemniejącą zielenią trawy (tak, to jadeitowy blask moich oczu!).U schyłku dnia niebo zmienia barwę, z czystego akwamarynu w krystaliczny ametyst. Nocą mróz ścina trawę, która iskrzy milionami skier przy najlżejszym dotyku światła. Powracają mgły, jak tiulowe szale dam tańczących na balu. Na ostatnim balu lata.
Kocham wrzesień.
Oby i w tym roku był dla mnie łaskawy.
I znów spopielił moje obawy ciepłym dotykiem szczęścia...

czwartek, 25 sierpnia 2011

Słonecznie :)

Oj oj. Długo mnie tu nie było.
Dużo się działo, rzeczy nie tylko, niestety, przyjemnych.
Ale przeżyłam i... jest dobrze. A przynajmniej dopuszczalnie dobrze.
Znaczy się - bilans powodów do śmiechu i płaczu jest około remisowy. Więc można uznać, że jest wszystko w porządku ;)

Czasu do hafcenia mało. I jeszcze, jak na złość, czas ten złośliwie się jakby kurczy.
Ale kradnę codziennie, chociażby po kilka minut, zapasy czasowe Szarej Codzienności.
I oto, co powstało przez ostatnie 2 tygodnie ;)


Aby odpocząć od rudości chwyciłam coś optymistycznego.
Latające świnki są bardzo pozytywne i przemiło się je wyszywa :)

Tutaj gotowa wiosna :)

A tutaj rozpoczęte (na dobre) lato :)


Oczywiście, postępy nad liskami również są. Nie tak spektakularne, jak zwykle bywały, ale jednak ;)

Teraz już powoli zabieram się za tło. Może jakoś je w końcu wymęczę... Ale nie wiem, kiedy ;)


Z wielkiej miłości do zbierania rzeczy bezużytecznych (w tym również wspomnień ;)), zapisałam się na TUSAL'a. Pojemniczek już jest, nawet troszkę zapełniony. Tylko przykrywki brak. Na szczęście pomysł na takową już kiełkuje w rudym łbie. I mam nadzieję, że do najbliższego nowiu wykiełkuje na dobre łapkami i wytworzy prześliczne wieczko ;)

A teraz, w ramach ochładzania się, wędruję do pokoju dziennego, gdzie jest stanowczo chłodniej. Nie to, żebym narzekała na pogodę, ależ skąd! Ale tam czekają na mnie mulinki ;)

Pozdrawiam ciepło!