wtorek, 26 lipca 2011

Liski plus veryhappyfox :)

Ha! Szczęście czasem się uśmiecha do rudych czworonogów. No dobra, czworonogów uparcie stąpających na dwóch łapach. Ale przy tym zawzięcie merdających ogonami ;)
Nowy gatunek lisa - happyfox - odkryłam w niedzielę, gdy Ktoś zaskoczył mnie swoją obecnością.
A dzisiaj odkryłam nowsiejszy gatunek lisa - veryhappyfox. Czynnikiem uszczęśliwiającym do granic możliwości była wiadomość, że Bursztynek wylosowała mnie w candy na swoim blogu. Oj oj! Nigdy mi się jeszcze tak nie poszczęściło, toż przyleciałam i w trybie ekspresowym się chwalę, ha!



Ale żeby chwalenia stało się zadość - oto i postępy w lisim hafciku.



Dużo prześwitów. Ale cholerna, prześliczna mulinka firmy bezfirmowej jest diabli gruba. I dwie nitki to stanowczo za dużo do wyszywania, a przy jednej są prześwity. Ale nie widać ich aż tak niż na zdjęciu robionym z fleszem ;) Miałam wyszywać na czarnej kanwie, ale to standardowa 14 i... jakieś duże te oczka. Może jak skończę te maleństwo i zostanie mi muliny to zrobię również wersję na czarnym tle. Jakiś chętny na czworonogi się zawsze znajdzie (i to wcale nie była aluzja! ;)).
A dla tych, co nie widzą tutaj lisa - to kawałek ziemi ;P

piątek, 22 lipca 2011

Zakupki, Liski i Dzikie Przyjemności :)

Oj. Dużo ostatnio mi się wyszywa :)


Żabki:



Skończyłam kota Purrfekcyjnego ;)



No i wróciłam do blackworkowego domku.



A teraz o zakupach :)
Dorwałam na Allegro mulinę. W kolorystyce DMC, ale nie DMC. Rzekomo doskonałej jakości.
Dzisiaj przyszła (a mój Wampir stał się świadkiem zapalczywego rozrywania paczki, macania, wąchania, dotykania, podziwiania i tych *isk isk* w zielonych oczkach :D).
No i cóż. Muszę potwierdzić.
Piękna, miękka, błyszcząca.
W dotyku Anchorki, kolorki DMC (w 95%), a cena niższa niż Ariadna ;) No i gruba - 2 nitki tej bezfirmówki  to jak 3 nitki Ariadny. I tak ślicznie pachnie...





A tu materiały przygotowane na najnowszy hafcik. Kolorystyka chyba mówi sama za siebie, cóż to za zwierz będzie ;)



Tulam ciepło :)

wtorek, 19 lipca 2011

MAM!!!

Dzisiaj notka buziakowa.
Tadzieuszko, BUZI!



Szykujcie się na żabi pogrom! :D

Podziękowania również dla wszystkich kobitek, które dołączyły się do poszukiwań.
Ze szczególnym wskazaniem na Bogusię, która... stworzyła sama wzór żabek :D
Dziękuję, jesteście KOCHANE!

A jutro lub pojutrze notka zakupowa ;)
Duzio mulinek!

niedziela, 17 lipca 2011

Płodnie ;)

No tak. Normalnym stało się, że nie jestem w stanie od początku do końca wytrzymać przy jednym hafcie.
I tak kota porzuciłam, zostawiając go bez jednej łapki ;)


Z godzina roboty przy nim mi została. Ale szarości miałam już dosyć, więc wróciłam do... Małpek.
Staroć straszny. Ale ukończony wreszcie ;)



I teraz część najbardziej kolorowa. Pocieszając się po fiasku w poszukiwaniu stosu żab z poprzedniej notki...
Wyszywam inne żabki :)


Bardzo fajnie się je wyszywa :) Testuję na nich, biedaczkach, nowe techniki krzyżykowe, które wygrzebałam w otchłani internetu. I... To chyba działa. Jakoś tak ładniej całość wygląda niż zwykle ;)

A oto jak zwykle sypiają psy.


Kulturka musi być, no nie? ;)

sobota, 16 lipca 2011

Od pierwszego wejrzenia @_@

Zobaczyłam dzisiaj to cudo.


I... I ja MUSZĘ to WYSZYĆ!
Normalnie muszę, bo mnie skręci!
Ma może któraś z Was wzór? Wie, gdzie można kupić?
Cokolwiek.
Błagam Was, bo umrę z ogólnego MUSZĘnia.
To jest jakaś totalna abstrakcja...
Chyba jeszcze nigdy nie zbzikowałam aż tak na punkcie jakiegoś wzoru...

poniedziałek, 11 lipca 2011

Purr! Plus słów parę o candy-zowaniu ;)

Jednak udało mi się coś wybrać do wyszywania :)
Zdjęcie strzelone na szybko, bo pogoda i tak nie pozwala na lepszej jakości zdjęcia.



A teraz czas na moje wynurzenia ;)
Od niedawna strasznie korci mnie, aby spróbować swoich sił w scrapbookingu. Ale, przyznaję się bez bicia, nie mam zielonego pojęcia, od czego zacząć. Na razie kolekcjonuję materiały niezbędne do rozpoczęcia nowej przygody artystycznej. I w związku z tym, pełna nadziei, że szczęście mnie nie ominie, biorę udział w różnych candy. Może akurat uda się zostać Szczęściarą do Potęgi, a tym samym Bogowie dadzą mi znak, że popierają moje zapędy krafciarskie?
Błądząc po różnych blogach dotyczących srapowania upajam zmysły. Zbieram inspirację.
I trafiam na coraz to ciekawsze miejsca w sieci :) Wyniki owych trafień po lewej stronie - zapraszam do zwiedzania. Jest na czym oczka zawiesić :)

http://by-lejdi.blogspot.com - trafiłam tu przez link do candy. Do zgarnięcia garść cudności. 
Ale! Urzekła mnie (nie)jedna praca. 


Rewelacja, prawda? :)

Oj oj. Coś czuję zbliżającą się scrapomanię...

niedziela, 10 lipca 2011

Złoty Smok i Pawie :)

No to się przyłożyłam do krzyżowania ;)

Przedstawiam Państwu etui (prawie skończone - jeszcze jakaś lamówka do góry by się przydała... pomyślę).



No i cuś, co wczoraj skończyłam. Troszkę mi zajął skurkowaniec czasu, ale chyba było warto :)


Nie wiem, za co się teraz wziąć... Nie mam zielonego pojęcia. Co mnie dziwi i... przeraża o.O

A oto i mój przeszkadzajek.
Reksiu, przedstaw się Państwu!


:)

piątek, 8 lipca 2011

Newborn ;)

Ach! Troszkę mnie nie było, ale już się tłumaczę ;)
Mianowicie... Format dysku, nowy system.
I wszystko zrobiłam sama.
Sama.
Ja ja ja, siaaama! ;)

Teraz za to system uparcie nie wykrywa podłączonego aparatu, a w tle instaluje się Picasa. Bo oczywiście chcę się pochwalić tym, co wytworzyłam ;)

Powrót do smoczka :)


Jeszcze jeden dzień i będzie skończony, hihihi :)
Następny w planach... Niespodzianka! :D

* * * * * EDIT * * * * *
Nie zauważyłam!
Dzięki wielkie za tysiąc odwiedzin!
Zakładając tę Norkę nie spodziewałam się, że tysiączek tak szybko jej strzeli :)
I tak myślę i myślę... I chyba przy następnej zmianie pierwszej cyferki zorganizuję jakieś dzielenie się cukiereczkami. Bo candy to fajna rzecz :)

Pozdrawiam ciepło! :)

Btw. Za zostawianie komentarzy nie zabijam. Ani nawet nie gryzę. Naprawdę ;)

niedziela, 3 lipca 2011

Awaria

No niestety mała awaria ładowarki akumulatorków. A pawie skończone, Oktaryn też, zabieram sie powoli za nowy haft. A nie jest lekko, bo mam do wyboru dużo wzorów. Jakieś 7GB. Plus kilka gazetek w wersji "rzeczywistej".
Ale motywem przewodnim są nici, które dostałam od ojczulka ;) Ponad 70 niteczek, każda w innym kolorze :D Dominują tam różne odcienie morskiego błękitu, szarości, beżu i brudnych róży, więc mam ochotę (ogromną!) z nich skorzystać ;) Waham się między kotkami na plaży, młodymi wilczkami, pyszczkiem wilka, storczykiem, a blackworkowym kotkiem (którego prędzej czy później i tak wyszyję, o!). Ale mam dziwne przeczucie, że wygra coś wilczego ;)


Zaktualizowałam nieco linki do blogów. I coraz bardziej pociąga mnie...
Scrapowanie. No spójrzcie tylko na to poniżej:






Powoli zatracam się w poczuciu absolutnego beztalencia... o.O


Pozdrawiam ciepło. I, obiecuję, w końcu uda mi się naładować akumulatorki ;)